Nowy Dwór Maz: Burmistrz Kowalski chce dalej zmieniać miasto

Dobiega końca kolejna kadencja samorządowa. 21 października odbędą się wybory na kolejną, tym razem 5-letnią kadencję. Mieszkańcy Nowego Dworu Mazowieckiego będą wybierać burmistrza i radnych. O mijającej kadencji i rozwoju miasta rozmawiamy z obecnym burmistrzem Jackiem Kowalskim.

Jak podsumowałby Pan mijającą kadencję?

- W skrócie to, łącznie ze spółkami miejskimi, około 150 mln wydanych na inwestycje i ważniejsze remonty, około 70 mln funduszy pozyskanych z zewnątrz, głównie z Unii Europejskiej, nowe rozwiązania społeczne, takie jak Karta Seniora czy tak zwany „wspólny bilet” do Warszawy, nowe strefy relaksu i rekreacji na terenach miejskich i wspólnotowych oraz Strategia Rozwoju Społeczno-Gospodarczego dla naszego miasta, która powstała w oparciu o bezprecedensowy proces konsultacyjny. Klub Garnizonowy, Park Trzech Kultur, Biblioteka, Hala na Osiedlu Młodych, wjazd do miasta przy McDonald’s, ulica Modlińska, przedszkole, żłobek – to hasła które mówią same za siebie. To jednym tchem, ale jak Pan chce i ma miejsce w dyktafonie to moglibyśmy przy tej herbacie spędzić parę dni.

Wprowadzono dopłaty do biletów kolejowych. Bezpłatna komunikacja miejska funkcjonuje do końca roku. Nadal do Nowego Dworu nie dojeżdża autobus linii „7XX” Co w następnych latach jest planowane w dziedzinie transportu?

- Jak się okazało, że nie mamy szans na wspólny bilet, mimo, iż jesteśmy w 2 strefie ZTM, tak jak Jabłonna, Radzymin czy Grodzisk Mazowiecki rozpoczęliśmy rozmowy z ZTM i Kolejami Mazowieckimi z innej strony. Dojeżdżają do nas autobusy L11 i L41, staramy się przedłużyć czosnowską linię 750, ale to nie załatwia sprawy dojazdów do Warszawy. Za rzadko i za długo. Na początku tego roku postawiliśmy na własne rozwiązanie i rozpoczęliśmy rozmowy z Kolejami Mazowieckimi. Obecnie doszliśmy do punktu, w którym osoby uprawnione, czyli o dochodach w rodzinie czteroosobowej bliskich średniej krajowej mogą skorzystać z dopłaty do biletu miesięcznego. Nie muszą już zbierać dowodów zakupu, ani co miesiąc odwiedzać Urzędu Miejskiego, bo doszło do porozumienia z Kolejami Mazowieckimi. Będą tylko raz w roku potwierdzać fakt zamieszkania w Nowym Dworze Mazowieckim.

W przyszłości będziemy prawdopodobnie podwyższać poziom dofinansowania oraz poziom wymaganych dochodów – wszystko okaże się w trakcie realizacji. Program jest naprawdę pionierski i inne gminy, które również zaczęły rozmowy z KM, jak na przykład Mińsk Mazowiecki, szukają podobnych rozwiązań i patrzą na nas. Oczywiście elastycznie reagujemy na wnioski mieszkańców, dotyczące naszej lokalnej komunikacji. W jakich porach ma jeździć, którędy najlepiej. To jest modyfikowane na bieżąco.

Analizujemy liczbę naszych osób, którzy dojeżdżają jednak transportem autobusowym ZTM. Jeśli będzie taka wola to, podobnie jak Jabłonna, dofinansujemy naszym mieszkańcom Bilet Metropolitalny 2 strefy. Mam nadzieję, że dzięki lotnisku, które staje się coraz bardziej potrzebne Warszawie, władze tego miasta pozwolą na realny wspólny bilet na rozsądnych warunkach. Wtedy oczywiście z ochotą do niego przystąpimy.

Nowy Dwór Mazowiecki to dwie główne rzeki w wpadająca do Narwi rzeka Wkra. Czy nie uważa Pan, że w ostatnich latach sprawa rzek i ich wykorzystania była mocno zaniedbana? Nie ma w Nowym Dworze Mazowieckim plaży z prawdziwego zdarzenia, nie ma uregulowanego szlaku wodnego. Czy w tym temacie planowane są jakieś zmiany?

- Sprawa zagospodarowania brzegów rzek szczególnie leży mi na sercu. Znam bardzo dobrze oczekiwania mieszkańców w tym zakresie – odbyło się wiele spotkań i konsultacji, mamy naprawdę pełny obraz problemu. Sęk w tym, że rzeki to nasze dobrodziejstwo, ale przekleństwo jednocześnie. I tak jest historycznie od zawsze – znakomite szalki komunikacyjne, a jednocześnie ogromne zagrożenie powodziowe. Od strony centrum miasta tereny, na których mamy prawo cokolwiek samodzielnie zrobić sięgają wałów przeciwpowodziowych. To co za wałem jest faktycznie dla nas niedostępne. Oczywiście wykonujemy różnego rodzaju przedsięwzięcia za zgodą zarządcy – obecnie Wód Polskich – przeznaczyliśmy na to 500 tysięcy rocznie, ale one są niewystarczające. W związku z tym postanowiliśmy załatwić sprawę kompleksowo, przy udziale najlepszych specjalistów, tak, żeby wciągnąć w te działania wszystkie zainteresowane instytucje. Pierwsza koncepcja powstała przy udziale grupy holenderskich ekspertów, którzy chyba najlepiej na świecie potrafią ujarzmiać wodę. Vistula River Park zakłada zagospodarowanie brzegów Wisły i Narwi na terenie miasta w sposób kompleksowy i przy zaangażowaniu wielu podmiotów, w tym inwestorów prywatnych. Dopełnieniem i rozwinięciem tej koncepcji jest projekt w oparciu o unijny program INTERREG pod nazwą RESTAURA. Zakłada zagospodarowanie brzegów Narwi, włącznie z Placem Solnym i terenami przyrzecznymi przy ul. Bohaterów Modlina. Skala przedsięwzięcia jest ogromna, ale pod względem inwestycyjnym jest to wyzwanie na następną kadencję. Mam uzasadnione przekonanie, że za pięć lat obudzimy się w tym obszarze w zupełnie innej rzeczywistości.

Jaki pomysł ma miasto na rozładowanie korków na moście na rzece Narwi?

- Jedynym sensownym pomysłem jest drugi most na drodze krajowej, a nawet dwa – na Narwi i na Wiśle. Niestety program 100 mostów pana Premiera nie obejmuje naszego miasta. Byłem na poświęconym temu problemowi spotkaniu w Czerwińsku, gdzie most jest rzeczywiście planowany, ale ta inwestycja nie rozładuje nam korków w mieście. Regularnie posyłamy pisma do GDDKiA w sprawie zamknięcia dla TIR-ów odcinka miejskiego drogi krajowej nr 85 od skrętu w ul. Wojska Polskiego jadąc z Warszawy do drogi nr 62. Niestety bez skutku, chociaż pewnie w jakimś stopniu rozładowało by to nam ruch samochodowy. O budowy nowych mostów będziemy wnioskować z pewnością, ale wydaje się, że bardziej realne jest inne rozwiązanie: odsunięcie drogi nr 62 za port lotniczy, modernizacja drogi nr 7 i dołożenie jeszcze jednego mostu na Wiśle na tej drodze oraz ograniczenie odcinka miejskiego drogi nr 85 do ruchu lokalnego.

Przedsięwzięciem, które planujemy z GDDKiA już w przyszłym roku jest likwidacja ronda w Modlinie i budowa dużego ronda na skrzyżowaniu ulic Thommee i Żołnierzy Września. To z pewnością sprawi, że ruch na moście będzie bardziej płynny i w początkowym okresie korków nie będzie. Pamiętajmy jednak, że mamy przed sobą przyszłe lata i już w 2020 roku przepustowość naszego portu lotniczego wzrośnie dwukrotnie. Wtedy znowu staniemy przed wyzwaniami, o których mówiłem na początku.

W swoim haśle wyborczym zachęca Pan do wspólnej zmiany. Co trzeba zmienić w Nowym Dworze Mazowieckim? Jakie ma Pan plany na przyszłą kadencję dla miasta?

- Cały czas, razem ze wszystkimi mieszkańcami, zmieniamy Nowy Dwór Mazowiecki. Namawiam po prostu, żebyśmy nie opuszczali rąk i wzięli udział we wspólnym tworzeniu przyszłości. Wspomniane wcześniej rozwiązania dotyczące inwestycji na brzegach rzek i rozwiązania komunikacyjne to podstawa naszych planów w obszarze twardym, materialnym. Wiadomo jednak z prowadzonych badań i konsultacji, że mieszkaniec naszego miasta oczekuje, że będzie ono przyjazne, funkcjonalne, będzie świadczyło usługi dedykowane mieszkańcom składającym się na wspólny budżet, w którym będzie miejsce na rekreację, zdrowy styl życia, kulturę. To wszystko jest zapisane w naszej Strategii Rozwoju i to wszystko mamy obowiązek zrealizować. W następnej kadencji usługi czysto urzędowe przenosimy niemal w całości do przestrzeni wirtualnej, do internetu. Karta Mieszkańca w formie aplikacji w smartfonie będzie ułatwiała korzystanie z tych usług. Portal Miejski, na który uzyskaliśmy właśnie dofinansowanie z dwóch unijnych programów operacyjnych, będzie platformą koncentrującą wszystkie miejskie usługi w jednym miejscu i spersonalizowane do jednej osoby – mieszkańca naszego miasta.

Strategia podpowiada nam, że wszędzie gdzie jest kawałek zieleni, drzewa czy trawniki, powinny powstać strefy rekreacji. Projekty takich stref powstają – od dwóch lat zatrudniamy architekta krajobrazu, który systematycznie zmienia te obszary w przyjazne miejsca wypoczynku. Oprócz tych miejsc, które mamy istnieje potrzeba utworzenia nowych. Miejsca już mamy wybrane niemal wszystkie i następna kadencja będzie kadencją zieleni i czystego powietrza.
Kino już w zasadzie powstaje. Mam ambicję utworzenia teatru dla całej okolicy. Od kilku lat zaczynają do nas ściągać ogromne imprezy plenerowe, korzystające z warunków, jakimi dysponujemy: znakomitej komunikacji, w tym lotniczej, świetnych walorów krajobrazowych oraz, jak zauważyłem, przychylności władz, bo staramy się pomagać jak tylko możemy w takich przedsięwzięciach. Wychodzimy z założenia, że część uczestników takich imprez wróci w charakterze turysty i przyczyni się do rozwoju ekonomicznego mieszkańców miasta. Naprawdę mogę mówić bardzo dużo o naszym kochanym mieście. Żyję nim całkowicie.

Czy planowane jest wprowadzenie karty Nowodworzanina? Chodzi o kartę na której można np. kodować bilety, uzyskać zniżki dla mieszkańców miasta itp. Swego czasu był taki pomysł czy coś w tym temacie jest lub będzie realizowane?

- Idąc śladem Warszawy, chociaż to nie ta skala przecież, będziemy organizować Kartę Mieszkańca w formie aplikacji, w której mieszkaniec posługujący się smartfonem będzie mógł zakodować dostępy do różnych usług miejskich. Mam nadzieję, że w przyszłości również do wspólnego biletu warszawskiego, bo przecież w związku z lotniskiem jesteśmy faktyczną częścią metropolii. Mówimy o tym od dawna, a w zeszłym roku powstał projekt Portalu Miejskiego, na który ostatnio otrzymaliśmy wsparcie z Unii Europejskiej. Następnym krokiem będzie Karta Mieszkańca.

Na terenie miasta stacjonuje tylko jeden zespół Ratownictwa Medycznego. Czy miasto podejmuje rozmowy z wojewodą o zwiększeniu liczby zespołów?

- Myślę, że wspólnie z powiatem już za chwilę na początku następnej kadencji wyznaczymy sobie taki priorytet. Dajemy największą składkę na szpital, więc pewnie będziemy mieli coś do powiedzenia.

Obecnie panuje trend likwidowania straży miejskich i gminnych. W naszym mieście strażnicy pracując na dwie zmiany mają „ręce pełne roboty”. Jak ocenia Pan pracę Straży Miejskiej i czy uważa, że jest ona niepotrzebna?

- Patrząc z boku, z perspektywy monitora komputerowego, nie przyglądając się ich pracy, pewnie można wygłaszać pogląd, że Straż Miejska jest niepotrzebna. Jednak oprócz sfery wirtualnej, gdzie zwłaszcza w czasie takiego napięcia emocjonalnego, w czasie wyborów, pojawiają się pomysły likwidacyjne z żadnych innych miejsc nie słyszę podobnych głosów. Ostatnie dwa lata to były konsultacje i warsztaty eksperckie poświęcone naszej przyszłości, Strategii Rozwoju do roku 2030. Ani w badaniach, ani w konsultacjach bezpośrednich nie był to w żaden sposób istotny problem. A to dlatego, że większość mieszkańców widzi pracę Straży Miejskiej i ma świadomość kilku niezaprzeczalnych faktów. Duża część pracy, którą wykonuje Straż Miejska, jest oczywistym odciążeniem pracy policji. Sprawy związane z ruchem drogowym i porządkiem na ulicach, drobne wykroczenia, jak alkohol na ulicach, cały monitoring miejski, 42 kamery obserwujące miasto i wykrywające dziesiątki przestępstw i wykroczeń, transport nietrzeźwych do izb wytrzeźwień, zabezpieczenia na równych uroczystościach i wiele innych drobnych zdarzeń. Policja dzięki temu może się zająć poważniejszymi sprawami i w naszym mieście jest znacznie bezpieczniej niż kiedykolwiek. Jest też część pracy Straży Miejskiej związanej z zadaniami własnymi gminy, które i tak należy wykonać. Potencjalne oszczędności byłyby naprawdę pozorne, a straty trudne do powetowania.

Lotnisko Modlin przyciąga nowych inwestorów do miasta ale i turystów. Jakie miasto widzi korzyści z lotniska po 6 latach jego działalności?

- Każdy chyba to widzi. Aż nie wiem od czego zacząć… To co bolało nas do momentu uruchomienia lotniska: bezrobocie, brak miejsc noclegowych mimo walorów turystycznych, kiepska komunikacja wewnątrz miasta, ta autobusowa i taksówkowa, słaba komunikacja kolejowa z Warszawą, brak lokali gastronomicznych, niewielki ruch turystyczny – to wszystko nagle przestało boleć. Port lotniczy to inwestycja, którą każdy chce mieć, największe miasta starają się o taką lokalizację i dofinansowują, razem z władzami regionalnymi, funkcjonowanie tych przedsięwzięć. My mamy to szczęście, że nie musimy ponosić żadnych kosztów – lotnisko utrzymuje się i rozwija samo, byle mu nie przeszkadzać.
Na pytanie dlaczego jest to taka pożądana inwestycja w regionie odpowiedź jest oczywista. Wokół każdego lotniska tworzy się wielki ruch w gospodarce. Potrzeba trochę czasu, ale wokół takich lotnisk powstają całe miasta, organizmy gospodarcze, które same w sobie stanowią centra przedsiębiorczości i innowacji. Proszę zobaczyć jak w sąsiedztwie lotniska szybko powstaje specjalna strefa ekonomiczna. Za dziesięć lat nie poznamy tych terenów, a nasze dzieci i wnuki będą zawsze miały dobrą i dobrze płatną pracę na miejscu.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w nadchodzących wyborach.

Z Jackiem Kowalskim rozmawiał Marek Karpowicz