20 lat Wydziału Terroru. To oni rozbili grupę „nowodworską”

Prawie 4 tysiące zatrzymanych, ponad 1 200 tymczasowo aresztowanych, wielu z nich skazanych już prawomocnymi wyrokami sądowymi, tysiące sztuk zabezpieczonej broni i tysiące kilogramów odnalezionych materiałów wybuchowych – to tylko krótkie podsumowanie dwóch dekad intensywnej pracy policjantów z „terroru”. Funkcjonariuszom Wydziału do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw KSP nieraz przyszło zmierzyć się z najpoważniejszymi zdarzeniami kryminalnymi, do których doszło w stołecznym garnizonie. Nie bez powodu więc szczegóły ich pracy zwykle owiane są tajemnicą. Tylko czasami możemy zajrzeć za drzwi wydziału, w którym pracować chciałby niejeden policjant i dowiedzieć się o kolejnych rozwikłanych sprawach zabójstw, uprowadzeń, okupów czy haraczy.

W ciągu ostatnich dwóch dekad śledczy z „terroru” w wyniku prowadzonych działań operacyjno-dochodzeniowych zatrzymali aż 3 822 osoby, z których 1 245 zostało tymczasowo aresztowanych (dla porównania w ciągu pierwszych dziesięciu lat policjanci z wydziału zatrzymali ok. 2,5 tys. osób, ponad 700 zostało aresztowanych). Z pewnością to efekt doskonałego rozpracowania środowisk przestępczych, nowoczesnych możliwości technicznych oraz wiedzy i umiejętności zaledwie 60 funkcjonariuszy. Rezultaty ich pracy widoczne są każdego dnia. Obecnie tych najpoważniejszych przestępstw, którymi zajmuje się wydział, jest znacznie mniej niż w latach 90., kiedy jednostka powstawała.

Początki nie były łatwe. Na porządku dziennym były zamachy bombowe, strzelaniny na ulicach, w lokalach i centrach handlowych czy uprowadzenia dla okupu. Przestępcy już wtedy wykorzystywali w swojej działalności wchodzące na polski rynek telefony komórkowe. By opanować sytuację, trzeba było ogromnej determinacji i umiejętności przekucia zdobytej wiedzy operacyjnej na dowody, które będą stanowiły wystarczający materiał, by skazać w sądzie kolejnych zatrzymywanych członków zorganizowanych grup przestępczych. Opłaciło się, dzięki współpracy z policjantami z innych wydziałów: realizacyjnego (dziś SPAP), techniki operacyjnej i laboratorium oraz kolegami z komendy głównej funkcjonariusze ograniczyli do minimum wymuszanie haraczy i odcięli gangom dostęp do materiałów wybuchowych. Na ulicach zrobiło się bezpieczniej, mieszkańcy przestali obawiać się, że staną się przypadkową ofiarą przestępczych porachunków.

Grupą, którą rozpracowywali stołeczni policjanci z wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw była „grupa nowodworska” działająca w połowie ubiegłej dekady. Gang miał na koncie zabójstwa, handel i produkcję narkotyków, przemyt i dystrybucję broni oraz ładunków wybuchowych, porwania dla okupu, haracze, czerpanie zysku z prostytucji i nielegalny hazard. W walkach o wpływy (m.in. z handlu narkotykami i z prostytucji) między „grupą nowodworską” a „grupa modlińską” zginęło kilkanaście osób, przede wszystkim przestępców, ale nie tylko. Policja rozbiła obie grupy i zakończyła krwawą wojnę w Nowym Dworze Mazowieckim. Szef „nowodworskiej grupy” – Dariusz K. ps. „Kary” i kilku jego wspólników skazanych zostało na dożywocie.

TAGI: