Małgorzata Wójcik: Kandyduje dla dobra dzieci

Małgorzata Wójcik sekretarz Komitetu na Rzecz Pozyskiwania Środków Finansowych na Leczenia Nieuleczalnie Chorych Dzieci z Miasta Nowy Dwór Mazowiecki postanowiła wystartować w nadchodzących wyborach samorządowych i ubiega się o miejsce w Radzie Powiatu Nowodworskiego. Przeczytajcie krótki wywiad jaki udzieliła naszej redakcji.

Daniel Pruss: Działa Pani w Komitecie Społecznym i pomaga wielu chorym dzieciom z Nowego Dworu Mazowieckiego. Dlaczego?

Małgorzta Wójcik: Mogłabym zapytać Pana o to samo – portal który Pan reprezentuje również angażuje się bezinteresownie w wiele inicjatyw społecznie pożytecznych. Nasz Komitet powstał spontanicznie, w wyniku emocji spowodowanych bardzo trudną sytuacją jednego z nowodworskich dzieci. Bardzo zaangażował się w tę sprawę burmistrz Jacek Kowalski i powołał Komitet. Okazało się, że takich dzieci, które są bardzo chore, czasem nieuleczalnie, jest w naszym mieście więcej. Stąd nasza działalność, która trwa ok. 8 lat i obejmuje czwarte dziecko. Zebraliśmy łącznie ok. 250 tysięcy zł na różnego rodzaju ulgi dla tych cierpiących maluchów: rehabilitację, udogodnienia w mieszkaniach, lekarstwa, sprzęt i materiały potrzebne w ich schorzeniach. Jak Pan doskonale wie dzieci są czasem w sytuacji wydawałoby się beznadziejnej. Dzięki hojności darczyńców udało nam się im trochę ulżyć. Radość płynąca z widocznych efektów mojej działalności jest naprawdę ogromna. Ona płynie razem ze łzami wzruszenia. To dlatego się angażuję. Tego nie da się opisać.

D.P: Postanowiła Pani kandydować do Rady Powiatu. Jaki jest tego powód?

M.W: Powodem jest właśnie moja działalność w Komitecie, w którą wkładam dużo czasu i całe swoje serce. To doświadczenie, jak myślę, uprawnia mnie do jeszcze większego zaangażowania się w pracę na rzecz innych. Funkcjonowanie w Radzie Powiatu poszerza zakres takiej działalności o aspekt systemowy, formalny i administracyjny. Mając wpływ na kształtowanie rzeczywistości w tym zakresie, na przykład prawa miejscowego czy przepływu środków finansowych, mogę zdziałać więcej. W pracy radnej będzie się liczyło moje doświadczenie – nie jestem kimś przypadkowym, kto przez cztery lata siedzi cicho, a potem chce, żeby mieszkańcy docenili jego zerowy wkład w życie społeczne. Jestem osobą, która działa nie tylko w kampanii wyborczej.

D.P: Czy bycie radną pomoże w pomocy chorym dzieciom?

M.W: Ależ oczywiście. Dlatego też zamierzam ubiegać się o wybór na tę funkcję na poziomie powiatu. Tutaj bowiem jest najwięcej do zrobienia w obszarach opieki nad niepełnosprawnymi. Tutaj jest Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie i zespół orzecznictwa o niepełnosprawności. To wreszcie w zakresie zadań własnych powiatu jest organizacja służby zdrowia. Większość organizacji pozarządowych zajmujących się tą sferą ma zasięg powiatowy. Pomoc słabszym od nas i poszkodowanym przez los jest moim zajęciem od wielu lat, można powiedzieć powołaniem. Funkcjonowanie w ramach organu decyzyjnego, jakim jest Rada Powiatu, może tylko pomóc.

D.P: Nie boi się Pani słów o wybijaniu się na dzieciach, aby osiągnąć polityczne cele?

M.W: Po pierwsze, w ogóle się nie boję. Po drugie, ja nie mam w swojej działalności żadnych celów politycznych, o których możemy usłyszeć w telewizji. Władza nie interesuje mnie w ogóle, moje osobiste poglądy polityczne nikogo w tym przypadku nie interesują. Nie kandyduję z listy partyjnej tylko Stowarzyszenia WND. A jeżeli dobro chorych dzieci okaże się jakimś celem politycznym to obiema rękami się pod tym podpiszę.

D.P: Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Daniel Pruss.