Pożar zniszczył wozy strażaków

Gigantyczny pożar w powiecie wołomińskim przyniósł nie tylko straty w lesie. Podczas walki z ogniem uszkodzone zostały dwa samochody ratowniczo-gaśnicze lokalnych jednostek OSP.

Pożar lasów w rejonie Międzylesia i Ołdakowizny przejdzie do historii jako jedna z największych akcji gaśniczych ostatnich lat na Mazowszu. W działaniach uczestniczyło ponad 800 strażaków, blisko 250 pojazdów, a także śmigłowce, samoloty gaśnicze i żołnierze Wojska Polskiego. Ogień objął ponad 300 hektarów lasów na pograniczu powiatów wołomińskiego i mińskiego. Jednak w cieniu walki z żywiołem rozegrał się dramat dwóch jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych.

Najpierw awaria, później pożar. Tatra OSP Turze wyłączona ze służby

Jednym z najbardziej poruszających wydarzeń akcji była utrata ciężkiego samochodu ratowniczo-gaśniczego OSP Turze. Według informacji przekazanych przez strażaków, podczas działań gaśniczych doszło najpierw do awarii wału napędowego autopompy. Po prowizorycznej naprawie pojazd wrócił do pracy, jednak niedługo później w komorze silnika pojawił się ogień.

Spaleniu uległa instalacja elektryczna, część karoserii oraz elementy kabiny. Wóz nie jest obecnie zdolny do dalszej służby. Szczególnie bolesny jest fakt, że była to ponad 29-letnia Tatra, która przez dekady brała udział w setkach akcji ratowniczych na terenie powiatu wołomińskiego.

Druhowie z Turza przyznają, że utrata ciężkiego samochodu znacząco ogranicza możliwości operacyjne jednostki, która pozostaje jednym z ważnych ogniw systemu bezpieczeństwa w regionie.

OSP Nowe Ręczaje również z poważną awarią

Problemy sprzętowe dotknęły także strażaków z OSP Nowe Ręczaje. Podczas intensywnych działań przy pożarze doszło do poważnej awarii blisko 30-letniego samochodu ratowniczo-gaśniczego jednostki. Uszkodzenia okazały się na tyle poważne, że druhowie rozpoczęli publiczne działania mające pomóc w pozyskaniu nowego pojazdu.

Strażacy podkreślają, że wysłużony sprzęt przez lata służył mieszkańcom gminy Poświętne i okolic, jednak ekstremalne warunki podczas wielogodzinnej walki z pożarem okazały się dla niego zbyt dużym obciążeniem.

Bohaterowie zostali bez sprzętu

Skala pożaru była ogromna. Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie przez suche tereny leśne, a sytuację dodatkowo komplikował silny wiatr. W działaniach uczestniczyły setki strażaków z całego województwa, wspieranych przez lotnictwo gaśnicze, policję oraz wojsko. Ewakuowano również mieszkańców zagrożonych terenów.

Paradoksalnie, choć strażacy zdołali obronić okoliczne miejscowości przed żywiołem, część z nich wróciła z akcji bez sprzętu, którym ratowali innych.

Wielki pożar pokazał problem starzejącej się floty OSP

Wydarzenia z Międzylesia zwróciły uwagę na problem, o którym druhowie mówią od lat. W wielu jednostkach OSP nadal służą samochody mające po 25–40 lat. Choć są regularnie naprawiane i utrzymywane w gotowości bojowej, podczas ekstremalnych akcji ich awaryjność znacząco rośnie.

Pożar w powiecie wołomińskim pokazał nie tylko ogromne zaangażowanie strażaków, ale również cenę, jaką często płacą lokalne jednostki za ratowanie życia, mienia i lasów. Dwie jednostki OSP straciły sprawny sprzęt podczas jednej akcji. Dla mieszkańców regionu to przypomnienie, że bezpieczeństwo lokalnych społeczności w dużej mierze opiera się na pracy ochotników i często wysłużonych pojazdach.

Ads Blocker Image Powered by Code Help Pro

Wyłacz adblocka!

Wykryliśmy, że używasz rozszerzeń do blokowania reklam. Utrzymujemy się wyłącznie z reklam. Wesprzyj nas, wyłączając je.