Wywiad z Burmistrzem Gminy Zakroczym Arturem Ciecierskim

Dziś (9.12) mija rok od zaprzysiężenia na urząd Burmistrza Gminy Zakroczym Pana Artura Ciecierskiego. Zapraszamy do przeczytania wywiadu, jakiego burmistrz udzielił naszemu portalowi.

Panie burmistrzu wróćmy do 2014 roku. Na wiosnę przychodzi Pan na Sesję Rady Gminy. Czy to był początek kampanii?

- W momencie gdy przyszedłem na sesję chodziło mi o podejście do ludzi, do osób, które coś chcą robić dla dzieci i młodzieży. Rzucało nam się kłody pod nogi. Niestety na sesji zostałem potraktowany bardzo źle. Stwierdziłem, że skoro ktoś używa niepotwierdzonych argumentów, to pojawię się na kolejnej sesji i odeprę te argumenty. Wtedy nie przyszło mi do głowy, by kandydować na urząd burmistrza.

To kiedy zapadła ta decyzja?

- Na początku lipca zaczęły docierać do mnie sygnały, że Artur Ciecierski będzie kandydować. Ludzie w sposób naturalny wykreowali mnie na to stanowisko. Te informacje obudziły we mnie taką myśl, że może to jest właśnie te 5 minut dla tego miasta, może to jest 5 minut dla mnie, jeśli chodzi o życie zawodowe? Kiedyś słyszałem, że każdy człowiek w życiu ma 5 minut, które mogą zmienić jego życie, i albo je wykorzysta, albo nie.

A co żona na to?

- Pamiętam to do dziś. Powiedziała: „Ja nie mówię nie, ale musimy usiąść i porozmawiać”. Żona mnie zna i wie, że jak postawię sobie cel, to chcę go osiągnąć, oczywiście nie po trupach. Powiedziała mi wtedy ważne słowa: „Boję się tego, co będzie później, jeśli wygrasz”. Porozmawialiśmy sobie szczerze i wyjaśniliśmy wszystko. W ciągu dwóch tygodni podjęliśmy decyzję, że próbuję. Był wtedy początek sierpnia, zacząłem zbierać komitet.

Jak pierwsze rozmowy z mieszkańcami?

- Były różne opinie. Od „nie masz szans”, „obecny burmistrz jest za mocny”, inni mówili „super, bardzo dobrze”. Zdania były podzielone. Robiłem swoje. Przekonywałem ludzi do swoich racji, do siebie, do tego, że gmina potrzebuje zmian, świeżego spojrzenia, zmiany w stylu zarządzania. Wynik pierwszej tury pokazał, że były burmistrz miał nadal sztywny elektorat. Nie ukrywam, bardzo chciałem być w drugiej turze, a później wygrać. To chyba normalne. Sport mnie nauczył czegoś ważnego. Gdy walczysz, myślisz o zwycięstwie, gdy przegrasz, zrób to z honorem.

Ciężka była kampania przed drugą turą?

- Żona mnie bardzo wspierała. Chciałem, żeby wzięła dzieci i pojechała do mamy, a ona powiedziała, że woli zostać w domu ze mną. To było ważne dla mnie. Wziąłem wtedy dwa tygodnie urlopu bezpłatnego w szkole, bo musiałem skupić się na kampanii i spotkaniach z mieszkańcami. Nie było mnie codziennie w domu do późnych godzin, ale do pustego domu nie wracałem. To ważne.

Krąży tak ciekawostka, że Ciecierski nie odpuścił nawet rolnikowi w polu jadącemu ciągnikiem?

- Tak było. Po prostu uważałem, że należy rozmawiać z ludźmi, bo to jest klucz do zwycięstwa. Próbowano mnie od tego odciągnąć na różne sposoby, jak choćby sądy w trybie wyborczym, policją czy postami na facebooku. Mam nadzieję, że taka kampania nie powtórzy się więcej w tej gminie. Była bardzo ostra. Te dwa tygodnie utwierdziły mnie, że jestem mocny psychicznie. Przez 15 lat sędziowałem mecze piłki nożnej na dość wysokim poziomie i to ukształtowało moją psychikę. Startując poukładałem sobie w głowie – nie wygram, nic się nie stanie, mam co robić w życiu.

Mamy 30 listopada 2014, przychodzi godzina zero, znamy wyniki. Jakie były pierwsze Pana słowa?

- Siedziałem z laptopem w rękach, żona obok, dzieci spały. Zaczęły spływać pierwsze wyniki od moich mężów zaufania. Wojszczyce, a tam miazga 🙂 . W Emolinku przegrałem 40 głosami. Za chwilę wiadomość z Trębek, a tam miazga. Zadzwonił do mnie burmistrz z okolicznej gminy, chciał mi gratulować. Powiedziałem, spokojnie bo jeszcze dwa okręgi i mogę przegrać, a on powiedział do mnie, że nie wierzy w to… Pamiętam to jak dziś, spłynął okręg w którym myślałem, że poniosę sromotną klęskę, a przegrałem 9 głosami. Chodzi mi o świetlicę w Zakroczymiu. Czekałem na wyniki z sali gimnastycznej. Tam wygrałem kilkoma głosami, co było dla mnie zaskoczeniem, dodam bardzo pozytywnym. Telefon się grzał, facebook się grzał. Fajne uczucie. Gdy rano się obudziłem, przyszła myśl... jak to będzie?

No właśnie jakie pierwsze były przemyślenia?

- Młody facet wygrywa wybory w mieście, które częściowo go ignoruje, częściowo go docenia, a częściowo go nienawidzi. Jak teraz będzie? Takie myśli zaczęły przychodzić mi do głowy. Miałem 9 dni na przygotowanie się. Wszystko musiałem sobie poukładać. Musiałem się odnaleźć w nowej sytuacji. Pamiętam jak przygotowywałem się do tego, czytałem, myślałem, analizowałem. Przyszedł 9 grudnia 2014. Zaprzysiężenie.

Spodziewał się Pan tego że zastanie gminę, aż tak zrujnowaną?

- Powtórzę to, co już niejednokrotnie mówiłem. Wszyscy wiedzieliśmy, że gmina jest w złej kondycji finansowej, że posiada kredyt skonsolidowany i pożyczki w sumie na ponad 10 milionów złotych. Z dnia na dzień jednak po objęciu urzędu, dowiedziałem się, że gmina jest niemal zrujnowana. Okazało się, że nie mamy płynności finansowej, że mamy kredyt na kwotę 1 milion złotych, którego prawdopodobnie nie spłacimy i wiele innych spraw. Chciano nam nawet blokować rachunki bankowe. Na nic nie było pieniędzy. Nie chcę już do tego wracać. Usiadłem ze swoim doradcą Andrzejem Gorczyńskim i zastanawialiśmy się, co zrobić. Emocje opadły. Krok po kroku, z dnia na dzień. W myśl mojego ulubionego cytatu... " Idę wolno , ale nie cofam się nigdy". Dzisiaj zupełnie inaczej to wygląda. To był trudny rok pod względem "uzdrawiania finansów".

Co było najtrudniej odbudować?

W tym roku wiele rzeczy zmieniło się, nie zawsze zauważalnych gołym okiem. Każda decyzja niesie za sobą jakieś skutki, jak wiadomo nigdy nie będzie 100% zadowolonych. Dużo pracowaliśmy nad finansami. Mamy program naprawczy. Mogę już teraz stwierdzić, że program naprawczy skończy się po roku. To ważne dla rozwoju Zakroczymia. Zawsze powtarzałem, że "każdy dom musi zostać zbudowany na zdrowych fundamentach, inaczej się rozpadnie". Tak samo jest z finansami gmin. Finanse muszą "grać" w dokumentach. Efekt tego co się udało odbudować jest taki, że dzisiaj mamy pozytywną opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej dotyczącą Wieloletniej Prognozy Finansowej. Mamy realny projekt budżetu na 2016. Mamy środki na inwestycje, a rok temu nie mieliśmy płynności finansowej! Docierają do mnie opinie... jak to jest, że wcześniej nie było programu naprawczego i nigdy pieniędzy w terminie nie było. Teraz macie program naprawczy i płacicie w terminie? Odpowiadam... To efekt dbania o środki publiczne.

Z czego jest Pan najbardziej zadowolony po roku urzędowania?

- Jestem zadowolony z tego, że przekonuję do siebie mieszkańców, którzy jeszcze rok temu w ogóle nie trawili nazwiska Ciecierski. Ludzie mówią czy piszą, że głosowali na kogoś innego, ale teraz cieszą się, że jestem burmistrzem Zakroczymia. To motywacja do dalszej pracy na rzecz mieszkańców.

Zreorganizował Pan szkoły, powołuje wkrótce Gminny Ośrodek Kultury, zna  problemy szkół, co jeszcze trzeba zmienić?

- Rzeczywiście zreorganizowaliśmy szkołę w Zakroczymiu. Jest jeszcze wiele do zrobienia, to jest dopiero początek. Mamy zespół szkół, innym model zarządzania. Jestem spokojny o zespół, Pani Ewa Szwoch jest dobrym dyrektorem, ale i ona potrzebuje czasu. Nie chcę oceniać przeszłości. Nie po to są nowi dyrektorzy, żeby burmistrz ze swojej pozycji zarządzał szkołą. W zespole w Zakroczymiu trzeba wyremontować łazienki, sale lekcyjne, salę gimnastyczną. Chcemy zmodernizować infrastrukturę sportową. Prawdę mówiąc jej w ogóle w Zakroczymiu nie ma. W szkołach w Emolinku i w Wojszczycach chcemy wybudować boiska wielofunkcyjne. To są plany całkiem realne, być może jeszcze na obecną kadencję. Szkołę w Emolinku musimy jednak przebudować, to jest poważna sprawa. Za chwilę otworzymy Gminny Ośrodek Kultury, którego nie wyobrażam sobie bez Pani Alicji Kabacińskiej, to jest wyjątkowa osoba. Takich planów na poprawę warunków dla dzieci i młodzieży jest dużo. Widzę duże zaangażowanie takich osób jak Maria Flis - przewodnicząca komisji ds. rozwiązywania problemów alkoholowych. Prawdopodobnie uruchomimy niedługo świetlicę gminną w Zakroczymiu dla dzieci z rodzin szczególnie potrzebujących wsparcia. Wiem doskonale, że nie ma na wszystko pieniędzy w jednym czasie, ale powoli będziemy to realizować.

Cieszę się również, że zmienia się szkoła w Wojszczycach, dyrektor Sebastian Koczanowski pokazuje fajny model zarządzania placówką, otwiera się na gminę, pokazuje co w tej szkole się dzieje. Jest wiele osób które nie odmawiają pomocy w różnych akcjach. 170 dzieci brało udział przykładowo w akcji Zima w Mieście, ponad 100 w akcji Lato w Mieście. Pani Anna Lewicka - kierownik GOPS zrobiła kolonię dla dzieci, teraz wspólnie organizujemy wigilię dla dzieci z rodzin, których szczególnie gmina wspiera. Trzeba ludzi doceniać. Jak widzą, że są potrzebni, to chcą działać. Kiedyś tak nie było, dlatego właśnie przyszedłem w marcu 2014 roku na Sesję Rady Gminy.

Najważniejszym wydarzeniem 2015 roku były obchody 950 lecia Zakroczymia. Wpisał się Pan w karty historii nie tylko jako kolejny burmistrz gminy ale również jako gospodarz wielkich uroczystości. Jest Pan dumny z tego wydarzenia?

- Tak jestem bardzo dumny z tego. Cieszę się że to ja miałem ten zaszczyt być gospodarzem. Wiele osób wykonało świetną pracę, aby przygotować uroczystości. Pracownik urzędu, Kamil Krajewski, wykonał świetną robotę, cały komitet organizacyjny na czele z Agnieszką Szostak sie spisał. Bez ludzi nic by się nie udało. W tym roku w związku z realizacją programu naprawczego nie mogliśmy wydać grosza na promocję. Nie ukrywam, że udało się wszystko dzięki przedsiębiorcom. Sesja na dziedzińcu klasztoru nic nas nie kosztowała, a zapadła ludziom w pamięci. Wspaniała msza święta z udziałem biskupa Piotra Libery. Piękna oprawa Wojska Polskiego i pomoc jednej osoby w tej kwestii, Pani Jadwigi Zakrzewskiej. Z tego tytułu nie ponosiliśmy żadnych kosztów. To co jednak zobaczyłem w niedzielę na rynku przerosło moje oczekiwania. Przez ponad 30 lat byłem mieszkańcem gminy, nie spodziewałem się takich tłumów. Gdy wyszedłem przed występem Zenka Martyniuka na scenę i zobaczyłem te około pięć tysięcy osób świetnie się bawiących, to przyszła mi do głowy taka myśl: udało się, warto było to robić właśnie dla tych ludzi. Jestem z tego bardzo dumny, że nie było żadnych wybryków, że mieszkańcy stanęli na wysokości zadania. Nie mogę przejść obojętnie bez podziękowania dla policji i pana komendanta Krzysztofa Padewskiego. Tylko my wiedzieliśmy ilu było policjantów na imprezie. Wielkie podziękowania dla tych ludzi!

Co planuje Pan przez najbliższy rok robić dla tej gminy?

- Na pewno będzie tak jak do tej pory. Kontakt z mieszkańcami, to oni mnie wybrali. W przyszłym roku zacznie działać Gminny Ośrodek Kultury, wykonamy projekt budowy infrastruktury sportowej o czym już wspominałem, oczywiście priorytetem jest stacja uzdatniania wody w Henrysinie. Tam 1.500 osób może w każdej chwili pozostać bez wody. Cieszę się że Rada poparła mój wniosek odnoście tej inwestycji. Nadal będziemy prowadzić politykę windykacyjną, to przynosi skutki. Rozmawiam z przedsiębiorcami i odzyskujemy zaległości. To są duże wpływy do budżetu. Należy ciągle poprawiać dochodowość gminy. Sprzedaż nieruchomości. Rozmowa z potencjalnie nowymi inwestorami.

Koło Pana biurka jest okno z którego widać rondo i główne ulice Zakroczymia. Co Pan myśli stając przy nim i patrząc na mieszkańców?

- Często staję w tym oknie patrzę i myślę, że dobrze się stało, że jest nowy burmistrz, nie chodzi o mnie, ale w ogóle o zmianę. Ci ludzie naprawdę zasługują na to, by Zakroczym się rozwijał. Nie stanie się to w jednym roku, ale ważne jest dla mnie co mówią i piszą ludzie, że już widać zmianę wizerunku gminy, że widać nową, lepszą jakość. Gdy patrzę na mieszkańców, to widzę ich problemy i chciałbym im pomóc. Zawsze kieruję się zasadą, aby traktować ludzi równo. Przede mną kolejne lata ciężkiej pracy na rzecz Zakroczymia.

Dziękuję za rozmowę.

- Ja również dziękuję, pozdrawiam wszystkich mieszkańców i czytelników portalu Wirtualny Nowy Dwór.

 

Z burmistrzem Arturem Ciecierskim rozmawiał Marek Karpowicz.

TAGI: