Zaledwie dobę wystarczyła, aby zakończyć zbiórkę na Maxa – psa pracującego w strukturach OSP, który potrzebuje operacji i dalszej rehabilitacji. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu ludzi dobrej woli udało się zebrać 40 tysięcy złotych.
Tak szybki odzew przerósł oczekiwania organizatorów. Zbiórka miała pomóc przede wszystkim w sfinansowaniu operacji oraz fizjoterapii Maxa. Zebrana kwota pozwoli jednak również na wykonanie dodatkowych badań przed operacją, które wcześniej znajdowały się poza możliwościami finansowymi opiekunów psa.
– Została uzbierana astronomiczna kwota w tak krótkim czasie, że naprawdę się tego nie spodziewaliśmy – przekazali organizatorzy zbiórki.
Jednocześnie przypominają, że psy pracujące w strukturach Ochotniczych Straży Pożarnych nie są finansowane przez państwo. To prywatne psy, które ich opiekunowie szkolą, utrzymują i leczą z własnych środków.
Dlatego o pomoc proszą dopiero wtedy, gdy wykorzystane zostaną własne możliwości, a koszty leczenia zaczynają przekraczać możliwości finansowe opiekunów. Jak zapowiadają, nadwyżka zebranej kwoty zostanie przekazana na wsparcie innych psów pracujących, które również znajdą się w potrzebie.
„Nie zostawiamy swoich”
Organizatorzy nie kryją wzruszenia skalą wsparcia, jakie otrzymał Max. – Jesteśmy wzruszeni tym, co wydarzyło się przy zbiórce Maxa. Pokazaliście, że kiedy sytuacja naprawdę tego wymaga, nie zostawiamy swoich – podkreślają.
Podziękowania kierują do wszystkich, którzy dołożyli swoją cegiełkę – zarówno poprzez wpłaty, jak i udostępnianie informacji czy dobre słowo. W ciągu zaledwie jednej doby udało się zebrać 40 tysięcy złotych. To ogromny dowód solidarności i wsparcia dla Maxa oraz jego opiekunów.










